Szachowy Zapiecek

:: Home :: :: Artukuły :: :: Kontakt ::

www.szachykorespondencyjne.mzszach.net

Szachy Korespondencyjne



Rankingowe cuda...

Biorąc udział w turniejach korespondencyjnych przeprowadzanych pod egidą ICCF jesteśmy narażeni na ocenianie naszych wysiłków za pomocą systemu rankingowego.

Grając przeciętnie, czy nawet słabo możemy spać spokojnie. Nikt nam złego słowa nie powie. Najwyżej uśmiechnie się nad naszymi 2000 punktów z ogonkiem lub bez i tyle. Niepowodzenia sąsiada nikogo bynajmniej nie bulwersują. Nie daj jednak Boże i Wszyscy Święci, aby udało nam się wygrać jakąś partię z renomowanym graczem. O, wtedy się zaczyna! A to, jaki on ma komputer, a to, że pomaga mu mm Bezpośrednicki. Ileż to człowiek się nasłucha, naczyta na forach i tablicach. Wygra człowiek parę partii ze "starymi rankingowcami", resztę "poremisuje" i nagle staje się obiektem przeróżnych komentarzy. Wystarczy popatrzeć na kolejną listę rankingową. Zamiast liczby 2000 przy naszym nazwisku pojawia się niespodziewanie 2300. Kolejne pół roku nie przeminie i już 2500 za nami, a kolegów szachistów na naszej liście przed nami tylko kilku. I jak tu nie popaść w zachwyt i samouwielbienie. Tylko co dalej? Teraz wreszcie mamy czas się zastanowić. Niebotyczny ranking na nas spłynął na nas jak dar jakiś. Trzeba go więc pielęgnować i dbać, by w żadnym razie nie pogorszył się. Koniec z masówką. Najlepiej koniec w ogóle z graniem. A nuż zdarzy się, przegramy pechowo i stracimy 5 punkcików. Lepiej dać sobie z tym spokój, a aktywność przejawiać raczej na forach, a to realizując wrodzone zacięcie pedagogiczne, a to udzielając patriarchalnych pouczeń, innym razem zaś odpierając ataki złośliwców, którzy ważą się kwestionować naszą, jakże głęboką wiedzę, tudzież siłę gry. Jak ma jednak postąpić ktoś, kto mimo wszystko zachowuje duch bojowy i nie straszne mu porażki? Ano - podjąć grę w kilku możliwie najsilniejszych turniejach. Może się zdarzyć, że ranking zacznie szybko spadać. Jednak po pewnym czasie ustabilizuje się (może nawet dość wysoko), pojawi się jakaś norma i nikt już nie powie, że to był przypadek. Gdy jednak polecimy windą w dół - cóż, walczmy, by zatrzymała się jak najwyżej. System naliczania rankingu jest bardzo niedoskonały. Musimy nauczyć się z tym żyć i zacząć oceniać siłę gry dopiero po rozegraniu 100-150 partii. Wcześniej to tylko prognozy, albo pobożne życzenia. Kończąc te żartobliwe rozważania chciałbym posiadaczy fortun rankingowych zapewnić, że nikogo konkretnego nie miałem na myśli, a jeśli ktoś poczuł się urażony to najlepiej niech pokopie we własnym ogródku.

Tomasz Makowski szachy_korespondencyjne@mzszach.net